reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualności
aktualności
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Choć Hetman FC miał już zapewniony tytuł mistrzowski 4. Ligi, to w starciu z Boca Seniors pokazał, że nawet po osiągnięciu głównego celu sezonu nadal potrafi znaleźć odpowiednią motywację do zwyciężania. Spotkanie zakończyło się efektownym triumfem gospodarzy 9:5, jednak sam wynik nie oddaje w pełni przebiegu meczu, który przez długie fragmenty był znacznie bardziej wyrównany, niż mogłoby się wydawać.

Boca Seniors przystąpiła do tego pojedynku z problemami kadrowymi, ale mimo ograniczonej liczby zmienników starała się nawiązać walkę z mistrzem. Goście stworzyli sobie sporo dogodnych sytuacji bramkowych, jednak ich największym przeciwnikiem okazała się skuteczność. Kilkukrotnie bardzo dobre okazje zostały zmarnowane, a gdy piłka zmierzała już do siatki, na posterunku pojawiał się kapitalnie dysponowany Bartek Folc. Bramkarz Hetmana rozegrał jedno ze swoich najlepszych spotkań w sezonie. Zanotował kilka znakomitych interwencji, które w kluczowych momentach pozwoliły jego drużynie utrzymać bezpieczny dystans i nie dopuścić do powrotu rywali do gry.

Najjaśniejszą postacią Boca Seniors był z kolei Łukasz Pruszyński. Napastnik gości aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców i praktycznie w pojedynkę próbował utrzymać swój zespół w walce o korzystny rezultat. Jego hat-trick zasługuje na duże uznanie, jednak wobec dobrze funkcjonującej machiny Hetmana okazał się niewystarczający.

Po stronie mistrzów po raz kolejny o sile zespołu przesądziła przede wszystkim zespołowość. Hetman nie opierał swojej gry na jednym liderze, lecz na świetnie współpracującym kolektywie. Dobra organizacja, wzajemna asekuracja oraz płynność w rozegraniu sprawiały, że gospodarze regularnie znajdowali drogę do bramki przeciwnika. Gdy jeden zawodnik miał słabszy moment, odpowiedzialność natychmiast przejmowali kolejni koledzy z drużyny. Mimo ambitnej postawy Boca Seniors i wielu groźnych sytuacji, mistrzowie konsekwentnie budowali swoją przewagę. Z każdą minutą coraz lepiej wykorzystywali wolne przestrzenie i błędy przeciwników, a ich skuteczność pod bramką rywala stała na bardzo wysokim poziomie. To właśnie różnica w finalizacji akcji okazała się jednym z kluczowych czynników decydujących o końcowym wyniku.

Dla Boca Seniors porażka jest kolejnym potwierdzeniem, że końcówka sezonu nie układa się po ich myśli. Szanse na walkę o podium zostały stracone już wcześniej, a obecnie pozostaje im rywalizacja o jak najwyższą lokatę i godne zakończenie rozgrywek.

Hetman FC natomiast dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty, pokazując, że mimo zdobytego już mistrzostwa nadal nie zamierza rozdawać prezentów rywalom.

2
10:00

Na Arenie AWF naprzeciw siebie stanęły BM Development oraz Sportowe Zakapiory. Stawka była ogromna dla obu drużyn. BM Development przystępowało do meczu z 3. miejsca w tabeli i wciąż marzyło o awansie do 3. ligi, natomiast Zakapiory walczyły o miejsce w czołowej piątce, które gwarantuje udział w Pucharze Ligi Fanów.

Od pierwszych minut było widać, że nikt nie zamierza kalkulować. BM Development rozpoczęło spotkanie bardzo dobrze i już w pierwszej połowie zbudowało sobie przewagę, jednak Sportowe Zakapiory nie pozwalały rywalom odskoczyć. Wynik otworzył Semerenko, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Niedługo później na 2:0, po błędzie bramkarza, podwyższył Shemanuiev. Zakapiory nie zamierzały odpuszczać i po dwóch golach Dąbrowskiego doprowadziły do remisu. Taki wynik utrzymał się do przerwy.

Druga odsłona obfitowała w zwroty akcji, szybkie kontrataki i efektowne akcje, a wynik zmieniał się niemal z minuty na minutę. BM Development próbowało wykorzystać swoją szansę i zrobić kolejny krok w stronę wymarzonego awansu. Zakapiory pokazały jednak charakter, nie odpuszczały żadnej piłki i konsekwentnie odpowiadały na każdy cios rywala. Tuż po przerwie na 3:2 trafił Semerenko, ale goście ambitnie ruszyli do odrabiania strat. W krótkim czasie nie tylko zdołali wyrównać, ale nawet wyszli na prowadzenie 4:3. Ten stan rzeczy nie trwał jednak długo, bo gospodarze odpowiedzieli trzema szybkimi golami i ponownie przejęli kontrolę nad spotkaniem, budując dwubramkową przewagę. Goście, walczący ambitnie do samego końca, zdołali zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale ostatnie słowo należało do Semerenki, który strzelił swojego czwartego gola w tym meczu i ustalił wynik spotkania.

Mecz zakończył się zwycięstwem BM Development 7:5, dzięki czemu zespół utrzymał się w walce o najwyższe cele. Sportowe Zakapiory mimo porażki udowodniły jednak, że zasługują na miejsce w ligowej czołówce i do samego końca sezonu będą bić się o przepustkę do Pucharu Ligi Fanów.

3
11:00

W ramach 17. kolejki 4. Ligi naprzeciw siebie stanęły zespoły Bad Boys oraz FC Bulls. Stawka tego spotkania była szczególnie wysoka dla gospodarzy, którzy wciąż walczyli o utrzymanie na tym poziomie rozgrywkowym.

Lepiej mecz rozpoczęli właśnie zawodnicy Bad Boys. Na prowadzenie wyprowadził ich Krystian Stępień, który wykorzystał błąd bramkarza rywali, przejął piłkę i bez problemu skierował ją do pustej bramki. Odpowiedź FC Bulls była jednak błyskawiczna. Kilka chwil później do wyrównania doprowadził Vadym Churiukanov, a następnie goście objęli prowadzenie po niefortunnym trafieniu samobójczym Konrada Litwiniuka. Radość Bullsów nie trwała jednak długo. Gospodarze szybko wrócili do gry, najpierw doprowadzając do remisu, a chwilę później ponownie wychodząc na prowadzenie. Gdy wydawało się, że to Bad Boys zejdą na przerwę z korzystnym wynikiem, w samej końcówce pierwszej połowy do siatki trafił Konstantin Vesolovskyi, ustalając rezultat pierwszej części meczu na 3:3.

Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Zdecydowanie mocniej drugą połowę rozpoczęli zawodnicy FC Bulls, którzy zadali trzy szybkie ciosy i przejęli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Bad Boys próbowali jeszcze odrabiać straty i w pewnym momencie zdołali zmniejszyć różnicę do zaledwie jednej bramki, jednak goście byli tego dnia niezwykle skuteczni. Każda próba powrotu do meczu ze strony gospodarzy spotykała się z kolejną odpowiedzią Byków.

Ostatecznie FC Bulls zwyciężyli 11:7, dopisując do swojego dorobku komplet punktów po niezwykle ofensywnym widowisku. Dla Bad Boys porażka ma bardzo bolesne konsekwencje. Na jedną kolejkę przed końcem sezonu zespół spada do strefy spadkowej i aby zachować szanse na utrzymanie, w ostatniej serii gier będzie musiał nie tylko sięgnąć po zwycięstwo, ale również liczyć na potknięcie swoich rywali. Z kolei Byki zachowały drugie miejsce i w ostatniej kolejce postarają się je utrzymać.

4
12:00

Spotkanie Teamu Ivulin, który pogodził się już ze spadkiem, z solidnie prezentującą się w ostatnich tygodniach Warszawską Ferajną miało wyraźnego faworyta. Boisko bardzo szybko potwierdziło przedmeczowe przewidywania, a goście od pierwszego gwizdka pokazali, że nie zamierzają pozostawić żadnych złudzeń.

Ferajna podeszła do tego meczu niezwykle profesjonalnie. Od początku imponowała agresywnym pressingiem, doskokiem do rywala i szybkim przejściem do ataku. Widać było, że dla jednej drużyny jest to już mecz bez większej stawki, a dla drugiej ważny krok w walce o jak najwyższą pozycję na finiszu rozgrywek.

Już od pierwszych minut gospodarze mieli ogromne problemy z wyjściem spod pressingu. Warszawska Ferajna regularnie odbierała piłkę wysoko i błyskawicznie zamieniała przechwyty na sytuacje bramkowe. Największą różnicę robił duet Daniel Żurawski – Franciszek Pogłód, który praktycznie przez całe spotkanie nadawał ton ofensywnym akcjom gości. Żurawski rozegrał prawdziwy koncert skuteczności. Zdobył aż pięć bramek, a jedna z nich była szczególnej urody - potężne uderzenie w samo okienko sprawiło, że bramkarz mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem. Pogłód nie zamierzał pozostawać w cieniu kolegi. Na swoim koncie zapisał hat-tricka oraz asystę, wielokrotnie napędzając akcje swojej drużyny i tworząc przewagę w ofensywie.

Trzeba jednak podkreślić, że nie był to wyłącznie popis dwóch zawodników. Cały zespół Ferajny wykonał ogrom pracy. Defensywa grała spokojnie i odpowiedzialnie, środek pola kontrolował tempo meczu, a ofensywa bezlitośnie wykorzystywała kolejne okazje. Plan był prosty: liderzy ofensywy mieli dostarczyć liczby, a reszta drużyny zapewnić stabilność. Efekt okazał się imponujący. Przewaga gości była widoczna od pierwszej do ostatniej minuty, a końcowy wynik tylko to potwierdził.

Mimo wysokiej porażki warto spojrzeć na Team Ivulin szerzej niż przez pryzmat tego jednego meczu. To drużyna zgrana, ambitna i oparta na dobrej atmosferze. Wiele wskazuje na to, że w przyszłym sezonie może mocno namieszać w 5. Lidze. Warszawska Ferajna natomiast pozostaje w grze o 5. miejsce, a walka o jak najwyższą lokatę potrwa prawdopodobnie do ostatnich minut sezonu.

5
15:00

SO4 FC przystępowało do spotkania z nożem na gardle, walcząc o utrzymanie i próbując przełamać serię dwóch porażek z rzędu. Z kolei Furduncio Brasil F.C. wciąż liczyło się w walce o awans, dlatego strata punktów nie wchodziła w grę.

Od pierwszych minut było widać, że goście przyjechali po komplet punktów. Już w 7. minucie Douglas Mesquita otworzył wynik spotkania, dając Furduncio prowadzenie. Chwilę później przewagę podwyższył Mirandetti i sytuacja gospodarzy zaczęła robić się coraz trudniejsza. SO4 zdołało jednak odpowiedzieć. W 16. minucie Mikołaj Marczewski wykorzystał podanie Antoniego Staniosa i zdobył kontaktową bramkę na 1:2. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Furduncio szybko odzyskało kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Jeremi Szymański po asyście Fernando Mirandettiego podwyższył wynik na 3:1, a kilka minut później Bruno Martins dołożył kolejne trafienie, dzięki czemu goście schodzili na przerwę z komfortowym prowadzeniem 4:1.

Po zmianie stron SO4 próbowało wrócić do gry, lecz pierwszy cios ponownie zadali zawodnicy Furduncio. Luciano Santana wykorzystał podanie Szymańskiego i podwyższył wynik na 5:1. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Maksym Rudenko zdobył bramkę na 5:2, dając swojej drużynie impuls do walki. Nadzieje miejscowych szybko ostudził jednak Jeremi Szymański, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie gości na 6:2. Mimo wysokiej straty SO4 walczyło do samego końca. Najpierw Łukasz Grzybowski zdobył bramkę na 6:3, a następnie Antoni Stanios ustalił wynik spotkania na 6:4. Dla zawodnika gospodarzy był to bardzo dobry występ, okraszony golem i asystą.

W drugiej połowie nie zabrakło również wydarzenia, do którego obserwatorzy meczów SO4 zdążyli się już niemal przyzwyczaić. Żółtą kartkę obejrzał Szymon Oniszczuk, który po raz kolejny znalazł się w notesie sędziego. Tym razem napomnienie nie miało jednak większego wpływu na przebieg spotkania ani na końcowy rezultat.

Ostatecznie Furduncio Brasil F.C. wygrało 6:4 i pozostało w grze o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. SO4 FC zanotowało trzecią porażkę z rzędu i nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie w lidze.

Reklama